Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje lektury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje lektury. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 stycznia 2011

Clarissa Pinkola Estés, Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach

Tytuł: Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach
Autor: Clarissa Pinkola Estés
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2001
Kategoria: popularnonaukowe
ISBN: 8371505205
Ilość stron: 550
         
         
         Nie wiem, czy książka bardziej „wymęczyła” mnie, czy ja książkę, ale warto było. Długo z nią walczyłam, powracając myślami do niektórych fragmentów. Jednak to nic w porównaniu do pracy, jaką włożyła w dzieło pisarka, pracując nad nim ponad dwadzieścia lat. 

         Próbowałam zrozumieć, nieraz wdawałam się w myślach w polemikę, jednak na słowa autorki reagowałam zawsze żywo: raz ze zdenerwowaniem, za chwilę z zachwytem. Chwilami tezy Estés wydawały mi się zbyt naciągane, by za moment uderzyć swą mądrością i prostotą. Jest to wspaniała intelektualna rozrywka. Autorka pochodzenia meksykańsko-hiszpańskiego dzieli się opowieściami z różnych regionów świata, wnikliwie je analizując. Stara się przybliżyć sedno bajek, zrywa z nich słodką osłonę, wnika w ich pierwotną strukturę. Słowa Estés odbiły się we mnie szerokim echem.
           
Autorka celowo nie upraszcza swojego wywodu. Pragnie by czytelnik zadał sobie trochę wysiłku. Jest zbieraczką opowieści, która próbuje poprzez nie uleczyć czytelnika. Wierzy, że każda z legend może przynieść moc oczyszczenia. Estés odkrywa przed nami bogactwo kobiecej natury. Chce wyzwolić kobietę z okowów, które często sama na siebie nakłada: a to toksyczne związki, brak aspiracji, wyniszczająca praca, nadmiar obowiązków, rezygnacja z marzeń młodości. Wszystko to odbija się na jej psychicznym zdrowiu i sprawia, że czuje się nieszczęśliwa, wypompowana. Często podejmuje nieodpowiednie decyzje. Ma wrażenie „zmarnowanego życia”. Zapomina, że może znaleźć wyjście ze swoich problemów. Często kobieta wybiera nieodpowiednich partnerów, zaspokajając się tymi, którzy akurat są w pobliżu. Podporządkowuje się woli mężczyzn, dzieci, zapomina o sobie i swoich pragnieniach. Z uśmiechem na ustach wykonuje swoje liczne obowiązki, tymczasem jej dusza pragnie ulecieć. Jeśli w  pewnym momencie kobieta zacznie się miotać, poszukiwać, to będzie na dobrej drodze do odnalezienia swojej dzikiej cząstki, która nigdy nie rezygnuje i zawsze walczy o swoje. Tylko tak może przetrwać.

Jeśli próbowałaś się wtłoczyć w jakiś szablon i to się nie udało, masz najprawdopodobniej dużo szczęścia. Może i jesteś wyrzutkiem, ale ocaliłaś duszę. Bez porównania gorzej jest tkwić tam, gdzie nie mamy czego szukać, niż tułać się przez jakiś czas w poszukiwaniu psychicznego kontaktu, jakiego nam trzeba. Szukanie swego miejsca nigdy nie jest pomyłką. Nigdy. Po zimie zawsze przychodzi wiosna. Trwaj i wciąż szukaj Rób swoje, a w końcu odnajdziesz drogę.

Estés wierzy, że w każdej kobiecie drzemie jej dzika natura – La Que Sabe – Ta, Która Wie, Kobieta Wilk. Tylko za jej pośrednictwem uda się kobiecie osiągnąć swoje zamierzenia i cele. Każda kobieta ma w sobie potencjał, by ją odkryć, nie każda jednak chce zadać sobie trochę trudu, by tak się stało. Swoje rzeczywiste pragnienia spycha na margines, zaspokaja się udawanym szczęściem, gdy tak naprawdę jej serce krwawi.

Największe bogactwo tej książki polega na tym, że każdy może wyciągnąć z niej nieco inną naukę. Bardzo dużo zależy od tego na jakim etapie życia jesteśmy i jakie rzeczy są w danym momencie dla nas najważniejsze. Dla mnie istotnym okazał się rozdział o przebaczeniu. Niektórych rzeczy, które wydarzyły się w naszym życiu nie da się już zmienić i trzeba postawić na nich symboliczny "krzyż", opłakać je, jakoby pochować i wybaczyć, że się wydarzyły. Nieważne, czy my zawiniliśmy, czy ktoś inny. Często człowiek ma  jednak tendencję do obwiniania siebie za całe zło tego świata. Rozpamiętywanie niepowodzeń nigdy nie popchnie nas do przodu. Należy zaufać intuicji i dać czasem dojść do głosu Dzikiej Kobiecie. Może się to okazać naszą receptą na sukces.

czwartek, 2 grudnia 2010

Recenzja książki: Ian McEwan, Marzyciel

Żeby mogło się zdarzyć, trzeba marzyć...

 

 

Książka dla młodszych i wszystkich dorosłych, którzy nie zapomnieli, że sami byli dziećmi...

  
Jak napisać książkę z perspektywy dziecka, nie popadając w infantylność i banał? Receptę na sukces znalazł brytyjski pisarz Ian McEwan. Za pomocą prostych środków wyrazu wyczarował świat, który wzbudza tęsknotę za własnym dzieciństwem.
Główny bohater to  mały chłopiec - Peter Fortune. Otoczenie sklasyfikowało go jako dziecko dziwne i trudne, które nie umie odnaleźć się w rzeczywistości. Wzbudza niepokój swoim nietypowym zachowaniem, gdyż większość czasu spędza w samotności na przemyśleniach i fantazjach. Tymczasem okazuje się, że wewnętrzny świat Petera jest niezwykle barwny i bogaty. Nikt nie ma do niego bezpośredniego dostępu, gdyż  „nie da się wiedzieć o czym myśli osoba, która nic nie mówi". Peter bowiem mówi niewiele, postanawia jednak swoje sny i historie, dziejące się w jego głowie, spisywać. Co z tego wynikło? "Kiedy dorósł został wynalazcą i pisarzem i był szczęśliwy". Nie dał się zamknąć w ramy określonej grupy, zachował swoją tożsamość, co okazało się kluczem do jego przyszłego szczęścia.
      Po tę niewielkiego formatu książkę sięgnęłam z ogromną ciekawością i się nie zawiodłam. Świat wykreowany przez Iana McEwana to ciągłe balansowanie na granicy snu i jawy. Warto zanurzyć się w te krótkie opowieści - obrazki z życia głównego bohatera, właśnie po to, by się rozmarzyć. Urzekło mnie, że te historie nie są przesłodzone, są natomiast momentami niepokojące, chwilami zabawne, nie pozostawiające obojętnym. Mamy tu chłopaka z krwi i kości, który potrafi się złościć, bać i cieszyć, który wzbudza autentyczną sympatię u czytelnika.
Od tego dzieła nie mogłam się oderwać. Przykuła mnie ciekawość, co będzie dalej, jak daleko posunie się fantazja Petera. W opowieściach tych nigdy do końca nie wiadomo czy chłopiec przebywa jeszcze w świecie realnym, czy już snuje intrygujące, oniryczne wizje, jemu samemu mieszające się z rzeczywistością.  Jego metamorfozy są dziwne i zaskakujące, a do tego wyjątkowo plastyczne. Raz toczy bój z lalkami siostry, innym razem zamienia się w kota o miękkim futerku, to na chwilę staje się niemowlęciem bądź dorosłym… Ale nie będę psuła zabawy, a książkę z czystym sumieniem polecam.